3.
- Ja już muszę lecieć!!Aaa..Chciałaś wodę!!! Trzymaj! to ja lecę!!!-ćwierkała Nati i wybiegła. Tak chciałam, żeby nie widział mnie w takim stanie.
-Yyy...cześć- Nieśmiało przywitał się ze mną.
- Hej.-uśmiechnęłam się do niego.
- Jestem eee... Olek.
- A ja Elza.- widząc,że mówię swobodnie, sam się rozluźnił. Miał brązowe oczy i tak jak ja ciemną karnację.
-Chodzimy razem do klasy. Nie miałaś jednak okazji mnie poznać.-uśmiechnął się.
- Właśnie czy to ty...eee...no wiesz...- teraz to ja się jąkałam.
- Tak to ja cię złapałem. Szłaś tak dziwnie, więc pomyślałem, że coś ci się zaraz stanie. I nie myliłem się!!- w jego oczach zabłysła jakaś nadzieja. Po chwili rozległ się dźwięk wibracji telefonu Olka. Zażenowany odebrał połączenie i powiedział:
- Tak mamo? Tak, dobrze już idę.- rozłączył się.- Ja muszę już iść, ale mam jeszcze coś dla ciebie.- uśmiechnął się i wyjął małą różyczkę.
- Och, dziękuję, jest śliczna!!- zachwycałam się nią- Dzięki, że przyszedłeś,że mnie wtedy złapałeś, inaczej nie wiem ,co by było- wypowiedziałam wszystko jednym tchem.
- Inaczej bym cię nie poznał- uśmiechnął się.
Przed jego wyjściem wymieniliśmy się numerami. Następnego dnia po lekcjach przyszła do mnie Nati.
- Po szkole chodzi plotka, że Olek i Marta ze sobą chodzą.- o mało nie padłam z wrażenia. O-n-a i on?? Próbowałam pocieszać się tym,że to tylko plotka. Udawałam,że się tym zbytnio nie przejmuję. A poza tym, dzisiaj wypisują mnie z tego okropnego miejsca.
Wychodząc ze szpitala zauważyłam Martę z Olkiem. Przytulali się , a po chwili systematycznie odwrócili wzrok w moją stronę.Olek zdziwiony popatrzył się na mnie i próbował odsunąć się od niej. Marta natomiast jeszcze mocniej przytuliła się do niego i pocałowała go. Ze łzami w oczach pobiegłam do samochodu mamy. Kiedy pojazd ruszał, przez tylną szybę zobaczyłam, ę Olek próbował biec za autem, ale po chwili stanął. Wpatrywał się w odjeżdżający mercedes, po czym zrezygnowany zawrócił.Ukradkiem otarłam łzę.
- Zgadnij, gdzie teraz jedziemy?- zapytała wesoło moja mama.
- Do domu?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Nie, to sklep córciu.-ciągnęła mama.
- Do tesco?- powiedziałam na ''odwal się''.
-To sklep z odzieżą - dalej się nade mną pastwiła.
- Tako-fashion?- prawie krzyknęłam. Niestety mama uznała, że jestem szczęśliwa bo zgadłam.
- Coś za długo ci to zajęło córeczko...- Coś tam jeszcze mówiła, ale nie zwracałam na to uwagi. Nagle powiedziała:
-Dzisiaj przyjeżdża do nas Marcin!!- Marcin to mój brat cioteczny. Ma niebieskie oczy i blond włosy. Jest dwa lata starszy ode mnie.
-Super.- teraz to się już wściekłam. Mamusia kochana zrozumiała i siedziała cicho.
Nienawidzę Marcina. Kiedy byłam mała ciągle mi dokuczał. Na przykład, kiedy bawiliśmy się w piaskownicy, on znienacka zaczynał rzucać piaskiem prosto na mnie, po czym śpiewał:
- Deszcz leci!! Nie manna z nieba! Elze uratować trzeba!!!- zawsze kończyło się na tym, że biegałam do mamy z płaczem.
Oparłam głowę na szybie i myślałam.,,Kiedy ja miałabym decydować, nie było by go tu'' No cóż....
,,Elzo ogarnij się i wyłącz myślenie'' skarciłam siebie w duchu i patrzyłam na jakie ciuchy patrzy moja mama.
-------------------------------------------------------
Błagam komentujcie!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz