2.
-Tak Elza?- zapytała nauczycielka.
-Mogłabym pójść do higienistki? Strasznie mnie głowa boli.-Jęknęłam dosyć przekonująco.
-Dobrze...czy chcesz, żeby ktoś z tobą poszedł? Jesteś strasznie blada.
-Nie, dziękuję.-powiedziałam jak najuprzejmiej potrafiłam.
-A może ona jest w ciąży?-ta dzikuska(przepraszam Marta) zaśmiała się, kiedy wstawałam.Pokręciłam głową ze zdumieniem,że coś takiego w ogóle przyszło jej do głowy,z trudem powstrzymując syknięcie z bólu, który przeszywał teraz całe moje ciało.
-Marto!!-skarciła ją pani.
Idąc do drzwi klasowych wykorzystałam całą swoją siłę, żeby ani razu się nie zachwiać. Lecz kiedy tylko wyszłam moje nogi jakby zmiękły. Szłam przez korytarz w ogóle ich nie czując.
W pewnej chwili okropnie zakręciło mi się w głowie. Czułam, że lecę gdzieś w dół. Ktoś mnie złapał, a później.... nie pamiętałam już nic.
Obudziłam się w szpitalnym łóżku. przy nim zaś, na krześle siedziała moja mama. Kiedy tylko zobaczyła, że się ocknęłam, na jej twarzy zawitał uśmiech.
-Kochanie co się stało? Słyszałam,że bolała cię głowa.
-Niemiłosiernie-westchnęłam. Przypomniał mi się ,, bohater'', który mnie złapał. Nie wiedziałam nawet, czy to chłopak czy dziewczyna.
- Mamo a od kogo się dowiedziałaś?- zapytałam nagle.
-Od pielęgniarki...-bez namysłu powiedziała moja rodzicielka. Jednak po chwili dodała- A pielęgniarka od jakiegoś chłopaka.
-Chłopaka?!- zapytałam,,nieco'' podnosząc głos.Wstrzymałam oddech.
- Tak od jakiegoś szatyna, który jest pierwszy dzień w tej szkole.- powiedziała mama i rozluźniłam się. Chyba to zauważyła , bo dziwnie się uśmiechnęła. Nie powiedziała jednak nic.,,Chyba należy mu się dziękuję'', pomyślałam.Postanowiłam, że odnajdę tego chłopaka. Chociaż... nie wiem jak. Przecież w szkole jest dużo szatynów.
Z zamyślenia wyrwało mnie czyjeś,,Dzień dobry''. A, tak. Pani doktor.
-Niestety, pani córka jest strasznie osłabiona.Na razie będzie musiała zostać w szpitalu.
-Ale..co jej jest?-zapytała przestraszona mama.
- Gorączka, osłabienie... nie wiem. Pobierzemy jej jeszcze krew i wtedy już chyba będzie wiadomo.
Potem zaczęła zadawać pytania w stylu,,Od kiedy? Jak często''.
No pięknie. Będę siedziała tutaj zamiast szukać go. Nie ma nic lepszego.
Mama pojechała do domu po jakieś ciuchy dla mnie, a po drodze obiecała kupić jakieś owoce. Chciała mnie zmusić do zjedzenia batona ale nie za bardzo lubię słodycze. Ktoś lekko mną potrząsał. Otworzyłam oczy i zobaczyłam twarz Nati.
- Urwałaś się lekcji?- zapytałam zachrypniętym głosem.
- Nie no coś ty!! Wiesz jaki miałabym szlaban?- zaczęła się śmiać.
- I co? jak wygląda nasza klasa?
-Do naszej klasy doszedł..... super mega śliczny przystojniak!!! Przyszedł kilkanaście minut po twoim wyjściu.
- A jakie miał włosy?
-Szatyn, to szatyn!!!!!- zaczęła piszczeć.
-Pić mi się chce.-westchnęłam.
Kiedy tylko wstałam, stwierdziłam,że nie czuję nóg i szybko położyłam się z powrotem.
- Ja pójdę!!- zaoferowała się Natka. I wybiegła.,, A więc on będzie chodził do naszej klasy'' myślałam. Nie mogłam się doczekać kiedy ujrzę jego twarz.
Nagle do pokoju wpadła zdyszana Nati. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że jestem w swoim pokoju. Był on przytulnie malutki, ściany były pokryte kolorem różowo-fioletowym. Na parapecie ustawiono pluszowe misie, różdżki, korony- jednym słowem zabawki dla małej dziewczynki. Rudawe włosy Nati były rozwiane, a do jej niebieskich oczu napłynęły łzy.
- Natalia, co się stało!-chciałam do niej podbiec, ale moje ciało odmówiło posłuszeństwa. Runęłam jak długa na ziemie. Nati odruchowo wzięła mnie na ręce i położyła z powrotem na łóżku.
- Co się stało, Nati?!- nie dałam za wygraną. Ona jednak dalej nie odpowiadała. Dopiero w chwili, gdy zobaczyłam na jej twarzy uśmiech, zdałam sobie sprawę, że były to łzy szczęścia.
-Kurde, kurde-zaczęła piszczeć.-Super mega przystojniak przyszedł do szpitala! Wypytywał mnie o CIEBIE!!!!!!!!!- Ostatnie słowo wypowiedziała z taką mocą, że o mało nie zakrztusiłam się wodą.
- O mnie?- nie wierzyłam. Przytaknęła.
W jednej chwili drzwi otworzyły się i do środka wszedł ON...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz