środa, 2 lipca 2014

5.
 Odwróciłam się i zobaczyłam,że Olek stoi za mną. Zaraz potem weszła mama z tacą pełną ciasteczek.
Siedziałam i dalej nie mogłam pojąć co się dzieję.
- Przyniosłam wam pyszne ciasteczka. To twoje ulubione Elza!!- tępo popatrzyłam na mamę, a chwilę później przeszywałam wzrokiem Olka.
- Zostawicie nas samych? - zapytałam. Odwrócili się i wyszli.
- Co ty tu właściwie robisz?- wykrzyknęłam do niego- Nie chcę cię znać!!
- Ale to nie tak.... to ona- powiedział te słowa dość czuło, przekonująco.
- Co ona!! A co mnie ona!!! Mogłeś ją odepchnąć!!!- krzyczałam do niego ze łzami w oczach.
- Ale... gdy ciebie jeszcze nie było, ona rozmawiała ze mną, przekonywała mnie, że ty jesteś podrywaczką!! I myślisz ze jej posłuchałem?!? Powiem ci,że nie! Później ona cie chyba zauważyła i mnie pocałowała. Stałem tam i nie wiedziałem co robić. Myślisz w ogóle, że nie znam Marty!!!! Ja wiem, jaka ona była, kiedy jeszcze mieszkała w innym mieście.- wyryczał to i wyszedł trzaskając drzwiami.
 Odetchnęłam głęboko i próbowałam zebrać wszystkie słowa, jakie wypowiedział Olek. Tym razem się poryczałam. do pokoju wleciała mama i natychmiast mnie przytuliła. Kiedy się uspokoiłam, opowiedziałam jej o wszystkim. Popatrzyła się na mnie oczami które wyrażały tyle współczucia, że znowu się popłakałam. wybuchłam nie pohamowanym płaczem.  Byłam taka zmęczona, że zasnęłam.
 Następnego ranka nie zeszłam na śniadanie. Postanowiłam wziąść prysznic i uporządkowac życie. Ubrałam luźny zestaw:


i wyszłam.
     Zapukałam do drzwi. czułam zapach pieczonego ciasta.
- Cześć-powiedział Olek
- Przepraszam za  to wczorajsze, po prostu nienawidzę Marty...- chciałam jeszcze coś powiedzieć, ale Olek mnie przytulił. Gdy poczuł,że oddycham spokojnie, puścił mnie.
- O czym ty mówisz?? To ja powinienem cię przeprosić. to prze ze mnie się tak pokłóciliśmy.- Chciałam powiedzieć, że to nie prawda, ale zakręciło mi się w głowie.
- Mogę wejść- zapytałam słabym głosem.
- Matko święta co ci jest??- zareagował dość szybko. Wziął mnie na ręce i zaprowadził do salonu.
-Puść mnie... jestem ciężka- powiedziałam lekko się uśmiechając.
- Co ty.. jesteś lekka jak piórko.- zaśmiał się.- Położył mnie delikatnie na sofie. W pewnej chwili zaburczało mi w brzuchu. Przestraszyłam się, że było to słychać na cały dom. Na szczęście ten odgłos zagłuszył turkot motoru. A tak właściwie - to motorów.
Olek niepewnie popatrzył się na mnie. Widać było w jego oczach troskę. Usiadł obok mnie i dał mi wody.Wypiłam wszystko jednym chaustem. Wtedy ktoś zadzwonił do drzwi.
- Już dobrze?- zapytał tak troskliwie, że tylko odpowiedziałam
- Idź otwórz.
  Byli to jacyś chłopcy w czarnych kurtkach i z kaskami pod pachą.Na oko wyglądali na 20 lat, ale wiem, że byli w wieku Olka.
---------------------------------------
Jak na razie tyle. Zastosuje mały szantażyk:

2 komki - NEXT <3

4.
Zamknęłam się w pokoju i schowałam głowę w poduszce. Po 5 minutach poduszka była zalana łzami. Nie mogłam zrozumieć dlaczego w ogóle się tym przejmuję. Mam serdecznie dość marty!!!!
Po chwili ktoś zapukał do drzwi.
- Elza, mogę wejść???- Marcin smutnym głosem, pełnym wyrozumiałości powiedział:
- Musimy porozmawiać.- nie odpowiedziałam, tylko schowałam głowę jeszcze głębiej i nakryłam się kołdrą.
- Nie jestem w nastroju!!!!- krzyknęłam. Jednak on wszedł bez żadnych skrupułów.
- Olek przyszedł.
- Wpuściłeś go!?!?- krzyknęłam przestraszona.
- Nie.-dpowiedział-Ale wiem,że przyszedł do ciebie. Ja.... muszę cię uprzedzić. Bo.. on...
- Nie, ja już nie chcę o tym słyszeć!! Rozumiem,że wiesz, że on i Marta są razem i chcesz, żebym się w nim nie zakochiwała!! Sorry, za późno!!
- Rozumiem, ale czy ty...... właśnie powiedziałaś,że...
- Tak, nie rozumiem dlaczego, ale tak!!!! Nie powiesz mu prawda? Naprawdę czuję do niego coś, czego nie czułam do nikogo innego!!- Zaczęłam mu się wyżalać. On jednak zbył moje zwierzenia.
- Ja nie muszę mu mówić. I... Przysięgam, ale nie powiedziałbym mu tego. Bo...-przerwał, popatrzył się na mnie niepewnie, po czym wypalił:
- SAMA mu to powiedziałaś.
                                                         
sorry że tak długo mnie nie było. ale postaram sie dodać jeszcze jeden DłUŻSZY rozdział. i fyba będe musiała zastosowac szantażyk..... bu hahahaha

środa, 28 maja 2014

3.
- Ja już muszę lecieć!!Aaa..Chciałaś wodę!!! Trzymaj! to ja lecę!!!-ćwierkała Nati i wybiegła. Tak chciałam, żeby nie widział mnie w takim stanie.
-Yyy...cześć- Nieśmiało przywitał się ze mną.
- Hej.-uśmiechnęłam się do niego.
- Jestem eee... Olek.
- A ja Elza.- widząc,że mówię swobodnie, sam się rozluźnił. Miał brązowe oczy i tak jak ja ciemną karnację.
-Chodzimy razem do klasy. Nie miałaś jednak okazji mnie poznać.-uśmiechnął się.
- Właśnie czy to ty...eee...no wiesz...- teraz to ja się  jąkałam.
- Tak to ja cię złapałem. Szłaś tak dziwnie, więc pomyślałem, że coś ci się zaraz stanie. I nie myliłem się!!- w jego oczach zabłysła jakaś nadzieja. Po chwili rozległ się dźwięk wibracji telefonu Olka. Zażenowany odebrał połączenie i powiedział:
- Tak mamo? Tak, dobrze już idę.- rozłączył się.- Ja muszę już iść, ale mam jeszcze coś dla ciebie.- uśmiechnął się i wyjął małą różyczkę.
- Och, dziękuję, jest śliczna!!- zachwycałam się nią- Dzięki, że przyszedłeś,że mnie wtedy złapałeś, inaczej nie wiem ,co by było- wypowiedziałam wszystko jednym tchem.
- Inaczej bym cię nie poznał- uśmiechnął się.
    Przed jego wyjściem wymieniliśmy się numerami. Następnego dnia po lekcjach przyszła do mnie Nati.
- Po szkole chodzi plotka, że Olek i Marta ze sobą chodzą.- o mało nie padłam z wrażenia. O-n-a i on?? Próbowałam pocieszać się tym,że to tylko plotka. Udawałam,że się tym  zbytnio nie przejmuję. A poza tym, dzisiaj wypisują mnie z tego okropnego miejsca.
     Wychodząc ze szpitala zauważyłam Martę z Olkiem. Przytulali się , a po chwili systematycznie odwrócili wzrok w moją stronę.Olek zdziwiony popatrzył się na mnie i próbował odsunąć się od niej. Marta natomiast jeszcze mocniej przytuliła się do niego i pocałowała go. Ze łzami w oczach pobiegłam do samochodu mamy. Kiedy pojazd ruszał, przez tylną szybę zobaczyłam, ę Olek próbował biec za autem, ale po chwili stanął. Wpatrywał się w odjeżdżający mercedes, po czym zrezygnowany zawrócił.Ukradkiem otarłam łzę.
- Zgadnij, gdzie teraz jedziemy?- zapytała wesoło moja mama.
- Do domu?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Nie, to sklep córciu.-ciągnęła mama.
- Do tesco?- powiedziałam na ''odwal się''. 
-To sklep z odzieżą - dalej  się nade mną pastwiła.
- Tako-fashion?- prawie krzyknęłam. Niestety mama uznała, że jestem szczęśliwa bo zgadłam.
- Coś za długo ci to zajęło córeczko...- Coś tam jeszcze mówiła, ale nie zwracałam na to uwagi. Nagle powiedziała:
-Dzisiaj przyjeżdża do nas Marcin!!- Marcin to mój brat cioteczny. Ma niebieskie oczy i blond włosy. Jest dwa lata starszy  ode mnie.
-Super.- teraz to się już wściekłam. Mamusia kochana zrozumiała  i siedziała cicho.
      Nienawidzę Marcina. Kiedy byłam mała ciągle mi dokuczał. Na przykład, kiedy bawiliśmy się w piaskownicy, on znienacka zaczynał rzucać piaskiem prosto na mnie, po czym śpiewał:
- Deszcz leci!! Nie manna z nieba! Elze uratować trzeba!!!- zawsze kończyło się na tym, że biegałam do mamy z płaczem.
 Oparłam głowę na szybie i myślałam.,,Kiedy ja miałabym decydować, nie było by go tu'' No cóż....
     ,,Elzo ogarnij się i wyłącz myślenie'' skarciłam siebie w duchu i patrzyłam na jakie ciuchy patrzy moja mama.
-------------------------------------------------------
Błagam komentujcie!!!

piątek, 23 maja 2014

2.
     -Tak Elza?- zapytała nauczycielka.
-Mogłabym pójść do higienistki? Strasznie mnie głowa boli.-Jęknęłam dosyć przekonująco.
-Dobrze...czy chcesz, żeby ktoś z tobą poszedł? Jesteś strasznie blada.
-Nie, dziękuję.-powiedziałam jak najuprzejmiej potrafiłam.
-A może ona jest w ciąży?-ta dzikuska(przepraszam Marta) zaśmiała się, kiedy wstawałam.Pokręciłam głową ze zdumieniem,że coś takiego w ogóle przyszło jej do głowy,z trudem powstrzymując syknięcie z bólu, który przeszywał teraz całe moje ciało.
-Marto!!-skarciła ją pani.
     Idąc do drzwi klasowych wykorzystałam całą swoją siłę, żeby ani razu się nie zachwiać. Lecz kiedy tylko wyszłam moje nogi jakby zmiękły. Szłam przez korytarz w ogóle ich nie czując. 
     W pewnej chwili okropnie zakręciło mi się w głowie. Czułam, że lecę gdzieś w dół. Ktoś mnie złapał, a później.... nie pamiętałam już nic.
      Obudziłam się w szpitalnym łóżku. przy nim zaś, na krześle siedziała moja mama. Kiedy tylko zobaczyła, że się ocknęłam, na jej twarzy zawitał uśmiech.
-Kochanie co się stało? Słyszałam,że bolała cię głowa.
-Niemiłosiernie-westchnęłam. Przypomniał mi się ,, bohater'', który mnie złapał. Nie wiedziałam nawet, czy to chłopak czy dziewczyna.
- Mamo a od kogo się dowiedziałaś?- zapytałam nagle.
-Od pielęgniarki...-bez namysłu powiedziała moja rodzicielka. Jednak po chwili dodała- A pielęgniarka od jakiegoś chłopaka.
-Chłopaka?!- zapytałam,,nieco'' podnosząc głos.Wstrzymałam oddech.
- Tak od jakiegoś szatyna, który jest pierwszy dzień w tej szkole.- powiedziała mama i rozluźniłam się. Chyba to zauważyła , bo dziwnie się uśmiechnęła. Nie powiedziała jednak nic.,,Chyba należy mu się dziękuję'', pomyślałam.Postanowiłam, że odnajdę tego chłopaka. Chociaż... nie wiem jak. Przecież w szkole jest dużo szatynów.
     Z zamyślenia wyrwało mnie czyjeś,,Dzień dobry''. A, tak. Pani doktor.
-Niestety, pani córka jest strasznie osłabiona.Na razie będzie musiała zostać w szpitalu.
-Ale..co jej jest?-zapytała przestraszona mama.
- Gorączka, osłabienie... nie wiem. Pobierzemy jej jeszcze krew i wtedy już chyba będzie wiadomo.
 Potem zaczęła zadawać pytania w stylu,,Od kiedy? Jak często''.
      No pięknie. Będę siedziała tutaj zamiast szukać go. Nie ma nic lepszego.
Mama pojechała do domu po jakieś ciuchy dla mnie, a po drodze obiecała kupić jakieś owoce. Chciała mnie zmusić do zjedzenia batona ale nie za bardzo lubię słodycze. Ktoś lekko mną potrząsał. Otworzyłam oczy i zobaczyłam twarz Nati.
- Urwałaś się lekcji?- zapytałam zachrypniętym głosem.
- Nie no coś ty!! Wiesz jaki miałabym szlaban?- zaczęła się śmiać.
- I co? jak wygląda nasza klasa?
-Do naszej klasy doszedł..... super mega śliczny przystojniak!!! Przyszedł kilkanaście minut po twoim wyjściu.
- A jakie miał włosy?
-Szatyn, to szatyn!!!!!- zaczęła piszczeć.
-Pić mi się chce.-westchnęłam.
 Kiedy tylko wstałam, stwierdziłam,że nie czuję nóg i szybko położyłam się z powrotem.
- Ja pójdę!!- zaoferowała się Natka. I wybiegła.,, A więc on będzie chodził do naszej klasy'' myślałam. Nie mogłam się doczekać kiedy ujrzę jego twarz.
        Nagle do pokoju wpadła zdyszana Nati. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że jestem w swoim pokoju. Był on przytulnie malutki, ściany były pokryte kolorem różowo-fioletowym. Na parapecie ustawiono pluszowe misie, różdżki, korony- jednym słowem zabawki dla małej dziewczynki. Rudawe włosy Nati były rozwiane, a do jej niebieskich oczu napłynęły łzy. 
- Natalia, co się stało!-chciałam do niej podbiec, ale moje ciało odmówiło posłuszeństwa. Runęłam jak długa na ziemie. Nati odruchowo wzięła mnie na ręce i położyła z powrotem na łóżku.
- Co się stało, Nati?!- nie dałam za wygraną. Ona jednak dalej nie odpowiadała. Dopiero w chwili, gdy zobaczyłam na jej twarzy uśmiech, zdałam sobie sprawę, że były to łzy szczęścia.
-Kurde, kurde-zaczęła piszczeć.-Super mega przystojniak przyszedł do szpitala! Wypytywał mnie o CIEBIE!!!!!!!!!- Ostatnie słowo wypowiedziała z taką mocą, że o mało nie zakrztusiłam się wodą.
- O mnie?- nie wierzyłam. Przytaknęła. 
               W jednej chwili drzwi otworzyły się i do środka wszedł ON... 

piątek, 11 kwietnia 2014

1.
    Stanęłam przed ogromnym budynkiem naszego gimnazjum. Mimo, iż byłam ponad pół godziny wcześniej przed rozpoczęciem lekcji z biologii, do szkoły zaczęło się schodzić mnóstwo ludzi. Wzięłam głęboki oddech i już miałam stawiać krok w przód, gdy nagle ktoś dotknął mojego ramienia.
-Elza!!! Jak dawno ciebie nie widziałam!!! Łał , jaka spódnica. Czyżbyś zmieniła swój styl? - No tak, Natalia. W sumie kto inny? Jesteśmy przyjaciółkami,,od pieluch''. Zawsze widziała mnie w luźnych dżinsach i bluzkach z krótkim rękawem, z wyszytą na nich małpką albo pieskiem.
- W podstawówce mogłam sobie pozwolić na coś takiego ,ale gimnazjum to inna sprawa.-uśmiechnęłam się. W moich policzkach zrobiły się małe dołeczki.Po tacie otrzymałam długie blond włosy i brązowe oczy. Po mamie chudą sylwetkę i tak samo szczupłą twarz. Długie nogi to pewnie kogoś pra-pra-pra...starego. Ubrana dzisiaj byłam w turkusową (luźną) spódniczkę,białą bluzkę na ramiączkach i letnie beżowe sandalki  na koturnie.Oczy podkreśliłam kredką, a usta maznęłam lekko błyszczykiem. 

-O widzę, że Marta zmieniła swój styl.... Jakoś tak turkus do ciebie nie pasuje!!!- Marta i jej paczka zaczęły się śmiać i odeszły.
- Nie zmieniła się- szepnęła Nati.
-No trudno.Kolejny rok z tą dzikuską-westchnęłam, przysiadłam na schodach i zaczęłam grzebać w plecaku.
  Marta nie dawała a nam spokoju już od zerówki. a na wakacjach okazało się,że Marta i Nati jadą na ten sam obóz aktorski. Tamtejsza wychowawczyni pod koniec kursu zorganizowała spektakl. Główną rolę dostała Nati, bo pani Ela powiedziała,że takie zrzędy nie dostają roli Julii. Romeem miał być nasz kolega ze szkoły. Ale tak wracając do tematu Marta obiecała,że się zmieni.Obietnicy nie dotrzymała.
-Czego szukasz?- zapytał a nieco zdenerwowana Nati.
-Czegoś do picia, głowa mnie boli. Masz tabletkę?-zapytałam się.
   Niestety nie miała. 
   Zadzwonił dzwonek na lekcję. Wstałam i zakręciło mi się w głowie.Usiadłyśmy w przedostatniej ławce koło okna.Szybko je otworzyłyśmy,żeby wpadło świeże powietrze.
 Trwała lekcja. Nagle zaszumiało mi w uszach. Nati powiedziała,żebym poszła do higienistki.
          Westchnęłam i podniosłam rękę do góry.
                                                                                  
Mam nadzieję,że jesteście ciekawi tego co będzie dalej. Przepraszam ,że tak długo nie pisałam, i że takie krótkie. Obiecuję dodawać posty w piątki, soboty albo niedziele.
I   PROSIłABYM,   ABYŚCIE   ZOSTAWIALI   KOMENTARZE!!!!!!

czwartek, 10 kwietnia 2014

Hejka, zaczynam może od tego,że to będzie opowiadanie z rozdzialami a na dole zdjęcia bohaterów:

Elza: piękna dziewczyna, której życie przewraca się do góry nogami. Slawna jest z bólów glowy i z pięknej sylwetki. Zakochuje się w niej jeden chlopak, w którym dalej buja sie jego eks. Ma 13 lat.
Olek: chlopak zaaaaabujany po uszy w Elzie.Nie na widzi swojej eks, a ta ciagle uprzykrza mu życie. Ma 13 lat i jest  nowy w klasie Elzy.Ma wysportowane cialo.
Marta: Nie lubi Elzy. Kiedy widzi ja i jej bylego, robi się strasznie zazdrosna.Jest strasznie wścibska i kazdy chlopak idzie za jej pieknem.
Nati: naj naj friends Elzy.Bardzo podoba jej sie Olek, a kiedy widzi jak patrzy na Elze, robi sie zadrosna,ale ukrywa to.
noms to tyle bohaterów(na razie) hue hue