Odwróciłam się i zobaczyłam,że Olek stoi za mną. Zaraz potem weszła mama z tacą pełną ciasteczek.
Siedziałam i dalej nie mogłam pojąć co się dzieję.
- Przyniosłam wam pyszne ciasteczka. To twoje ulubione Elza!!- tępo popatrzyłam na mamę, a chwilę później przeszywałam wzrokiem Olka.
- Zostawicie nas samych? - zapytałam. Odwrócili się i wyszli.
- Co ty tu właściwie robisz?- wykrzyknęłam do niego- Nie chcę cię znać!!
- Ale to nie tak.... to ona- powiedział te słowa dość czuło, przekonująco.
- Co ona!! A co mnie ona!!! Mogłeś ją odepchnąć!!!- krzyczałam do niego ze łzami w oczach.
- Ale... gdy ciebie jeszcze nie było, ona rozmawiała ze mną, przekonywała mnie, że ty jesteś podrywaczką!! I myślisz ze jej posłuchałem?!? Powiem ci,że nie! Później ona cie chyba zauważyła i mnie pocałowała. Stałem tam i nie wiedziałem co robić. Myślisz w ogóle, że nie znam Marty!!!! Ja wiem, jaka ona była, kiedy jeszcze mieszkała w innym mieście.- wyryczał to i wyszedł trzaskając drzwiami.
Odetchnęłam głęboko i próbowałam zebrać wszystkie słowa, jakie wypowiedział Olek. Tym razem się poryczałam. do pokoju wleciała mama i natychmiast mnie przytuliła. Kiedy się uspokoiłam, opowiedziałam jej o wszystkim. Popatrzyła się na mnie oczami które wyrażały tyle współczucia, że znowu się popłakałam. wybuchłam nie pohamowanym płaczem. Byłam taka zmęczona, że zasnęłam.
Następnego ranka nie zeszłam na śniadanie. Postanowiłam wziąść prysznic i uporządkowac życie. Ubrałam luźny zestaw:
i wyszłam.
Zapukałam do drzwi. czułam zapach pieczonego ciasta.
- Cześć-powiedział Olek
- Przepraszam za to wczorajsze, po prostu nienawidzę Marty...- chciałam jeszcze coś powiedzieć, ale Olek mnie przytulił. Gdy poczuł,że oddycham spokojnie, puścił mnie.
- O czym ty mówisz?? To ja powinienem cię przeprosić. to prze ze mnie się tak pokłóciliśmy.- Chciałam powiedzieć, że to nie prawda, ale zakręciło mi się w głowie.
- Mogę wejść- zapytałam słabym głosem.
- Matko święta co ci jest??- zareagował dość szybko. Wziął mnie na ręce i zaprowadził do salonu.
-Puść mnie... jestem ciężka- powiedziałam lekko się uśmiechając.
- Co ty.. jesteś lekka jak piórko.- zaśmiał się.- Położył mnie delikatnie na sofie. W pewnej chwili zaburczało mi w brzuchu. Przestraszyłam się, że było to słychać na cały dom. Na szczęście ten odgłos zagłuszył turkot motoru. A tak właściwie - to motorów.
Olek niepewnie popatrzył się na mnie. Widać było w jego oczach troskę. Usiadł obok mnie i dał mi wody.Wypiłam wszystko jednym chaustem. Wtedy ktoś zadzwonił do drzwi.
- Już dobrze?- zapytał tak troskliwie, że tylko odpowiedziałam
- Idź otwórz.
Byli to jacyś chłopcy w czarnych kurtkach i z kaskami pod pachą.Na oko wyglądali na 20 lat, ale wiem, że byli w wieku Olka.
---------------------------------------
Jak na razie tyle. Zastosuje mały szantażyk:
